Hei Cha „Rycząca Opera”, „AA” 2017, 900 g.
Jak wiadomo, w chińskiej i europejskiej klasyfikacji herbaty czerwonej i czarnej panuje pewne zamieszanie. Jednak w Chinach znana jest hei cha (chiń. „czarna herbata”), która zajmuje w niej szczególne miejsce. Różni się ona znacząco od hong cha (chiń. „czerwona herbata”, nazywana na Zachodzie „czarną”), zarówno pod względem technologii produkcji, jak i smaku. Główną cechą wyróżniającą hei cha jest etap „wo dui”, czyli mokrego układania, podczas którego zwilżone surowce herbaciane, ułożone w dużym stosie, przechodzą całkowitą fermentację. Dzięki specjalnemu procesowi technologicznemu hei cha uzyskuje unikalny skład chemiczny (fermentacja prowadzi do wysokiego stopnia rozszczepienia złożonych związków liściowych na krótsze) i profil smakowy. Ważnym czynnikiem wpływającym na smak i działanie hei cha jest również reprodukcja kultury grzybów „Jin Hua”, czyli „Złotych Kwiatów”, w surowcach herbacianych w procesie pofermentacji. Powszechnie przyjmuje się, że interakcja surowców herbacianych i produktów przemiany materii grzybów wywiera wyraźnie pozytywny wpływ na organizm osoby pijącej hei cha.
Surowiec herbaciany tej odmiany jest prasowany w dużą kostkę i wygląda nieco niechlujnie, co jest nietypowe w porównaniu z innymi rodzajami chińskiej herbaty: gdzieniegdzie między ciemnymi, nierównymi liśćmi prześwitują brązowożółte gałązki herbaty. Na powierzchni wióra wyraźnie widać drobne złote kropki – „Złote Kwiaty”. Zapach dymu ogniska, leśnego podłoża, opadłych jesiennych liści i grzybów leśnych. Po podgrzaniu, dym i wędzonka wysuwają się na pierwszy plan.
Można parzyć ją zarówno w wyższej temperaturze, 90 stopni, jak i nieco niższej, 85-75 stopni. W pierwszym przypadku herbata wychodzi bardziej dymna, wędzona i leśna, w drugim – słodka i ziołowa. Dobrze jest użyć glinianego czajniczka, na przykład Yixing, opracowanego do shu pu-erh. Na 100 ml objętości należy zalać odłamkiem 7-8 gramów z kostki.
Kolor naparu jest złocistopomarańczowy, z nutą jarzębiny. Zapach ma nuty dymu, słodyczy, zapach ziół leczniczych, jest przytulny, przyjemny, jak stary drewniany dom na wsi u babci, nieco wilgotny, ale wysychający od ciepła świeżo rozpalonego pieca. Smak jest znacznie łagodniejszy niż można by się spodziewać po surowcach tak surowych: słodki, lekko „puer”, z drzewnymi przyprawami i posmakiem suszonych moreli lub śliwek. Nie jest w ogóle gorzki ani cierpki. Przypomina nieco kompot z suszonych owoców. W środku naparu przebija się nuta żywicznych igieł sosnowych, aromat zgniłych liści i grzybów. Posmak jest żelazny, niestabilny, ale wyraźny.
Herbata działa bardzo uspokajająco, otulając spokojem i relaksem. Łagodzi stres i uwalnia od niepokojących myśli. Idealna na koniec ciężkiego tygodnia, wieczór po ciężkim dniu pracy. Odmiana zainteresuje miłośników shu puer ze względu na podobieństwo smaku, a także miłośników oolongów ze względu na ich uspokajający efekt. Warto spróbować jej również, jeśli masz ochotę na coś naprawdę nietypowego.














